Zacznę od tego, że po latach doświadczeń uważam, iż najlepsze gospodynie domowe są z Ukrainy. Jeżeli traficie na taką, która jest uczciwa i pracowita, to macie skarb.

Osoby z Polski, parające się tym zajęciem, najczęściej mają różne ograniczenia, które nie dają im pracować w „normalnym zawodzie”. Natomiast skutkiem złej sytuacji ekonomicznej Ukrainy trafiają do nas panie inteligentne, wykształcone, młode, czasem wręcz przebojowe, a dodatkowo bywa, że i ładne. To, czego im brakuje, to dobra znajomość języka, dla Polaków łatwa do pokonania.

Polskie gosposie, gdy przychodził czas świąt, wyjeżdżały do domu, a my zostawaliśmy sami z tematem przyjęcia wigilijnego czy innych okolicznościowych przygotowań. Ukraińcy obchodzą święta w innym terminie. Kolejny plus. Ostatnio przekonaliśmy się o jeszcze jednym atucie ukraińskiej gosposi.

Otóż pojechaliśmy do Paryża i zabraliśmy ze sobą Oksanę, która zawsze marzyła o Francji. I proszę − w kabaretach mieliśmy najlepsze stoliki, kelnerzy byli mili, taksówkarze nie oszukiwali. Bo? Bo zapomniałem wspomnieć, że Oksana ma niecałe trzydzieści lat, przy czym wygląda na dwadzieścia dwa, i figurę modelki. Do tego ma poczucie humoru i fantazję. Pierwszego wieczoru po przyjeździe oświadczyła: „Panie Pawle, jesteśmy we Francji. Chciałabym coś naprawdę lokalnego... Co pan powie na miłość francuską???”. Moja żona zaśmiewała się do rozpuku.

Obecnie jest dobry moment na Paryż, bo po zamachach terrorystycznych spadły ceny hoteli, zrobiło się mniej tłoczno, a Francuzi zrozumieli, że nie zawsze musi być dobrze i bogato.

Najlepiej polecieć samolotem. Ryanair sprzedaje bilety w obie strony poniżej 200 PLN. Utrudnieniem jest to, że ląduje w Beauvais − 70 km od Paryża. Do miasta można dojechać autobusem za 17 EUR, ale − uwaga – bilety kupujemy w automacie na hali odbioru bagażu!

Uważam, że lepiej zamówić miejsce w busiku polskiej firmy Transportparis, która za 20 EUR odbierze nas z lotniska i dowiezie pod drzwi hotelu. Mało tego − może ona przywieźć nam z Polski duży bagaż, jeżeli nie chcemy opłacać go w liniach lotniczych. Jest też opcja kolei, której nie próbowałem, a także Bus Paris. Taksówka to koszt ok. 140 EUR.

W ocenie autora miejsce uzyskało dziesięć na dziesięć możliwych gwiazdek - 10/10

Gwiazdki, maksymalnie 10, są subiektywną oceną autora, czy warto jechać 
i nie muszą być zgodne z punktacją kategorii przedstawioną w tabeli poniżej.

Dojazd z lotniska Charles de Gaulle jest szybszy i tańszy, chociażby autobusem. Można też wynająć samochód – niedrogo i prosto.

Hotele w Paryżu mają słusznie złą renomę. Jeżeli nocujemy za mniej niż 300 EUR dziennie, musimy się spodziewać ciasnoty, zużytych instalacji i problemów z temperaturą. Generalnie liczba gwiazdek wprowadza w błąd. Już na starcie możecie śmiało jedną odjąć. Do tego ceny śniadań między 15 a 25 EUR powodują, że lepiej wyjść z hotelu i zjeść za rogiem, chłonąc lokalną atmosferę.

Jest jedna reguła. Mieszkając poza centrum, mieszkamy lepiej i taniej. Mieszkałem w prawdziwym pałacu niedaleko Wersalu za 120 EUR − z luksusowym śniadaniem, ogrodem, widokami, bezpłatnym parkingiem. I przy lotnisku Charles de Gaulle − w nowoczesnym, obszernym, jasnym i wygodnym hotelu czterogwiazdkowym za 90 euro. Dojazd do centrum samochodem albo koleją RER.

 

6.2Overall7Bezpieczeństwo2Drogo czy tanio3Stosunek ceny do wartości2Egzotyka, inność4Fajne, interesujące społeczeństwa | stosunek do turystów | ciekawe plemiona10Zabytki, muzea10Krajobrazy, architektura6Hotele6Jedzenie5Aktywny wypoczynek, plażowanie itp.5Przyroda, parki, zoo, zwierzęta5Klimat8Drogi, komunikacja, transport, swoboda podróżowania10Wizy, łatwość przekraczania granicy10Atrakcje, teatry, shows, ciekawostki, muzyka, kluby

Zwiedzanie

Jeśli chodzi o zwiedzanie, to zamiast Luwru polecam muzeum D’Orsay. Loftowe wnętrza, świetne malarstwo i stylowa restauracja z dobrym żarciem w normalnych cenach. Poza tym ciekawa ekspozycja stała w Petit Palais − z odjazdową kawiarnią w ogrodzie.

Muzeum Arts Decoratifs to miejsce zdecydowanie godne polecenia. Dla miłośników rzeźby – muzeum Rodina.

Jest też wiele innych specjalistycznych muzeów i wystaw. Ostatnio atrakcyjna okazała się bezpłatna wystawa Louis Vitton w Grand Palais (koło mostu Alexandra III) − w prezencie dawali plakat.

Świetne jest zwiedzanie miasta piętrowym autobusem. Ostatnim hiciorem są wieczorne autobusy z dyskoteką. Bus-discoteq ma kierowcę, DJ-a oraz barmana.   Click to Tweet

Na przystanku można wysiąść, pozwiedzać i za chwilę wsiąść w następny − z nową ekipą w środku. Cena przystępna. Zdecydowanie polecam zwiedzanie po zmroku. Można znowu skorzystać z Transportparis. Wszystkie zabytki są oświetlone, a wieża Eiffla czy Sacré-Coeur wyglądają zdecydowanie lepiej niż za dnia. Wnętrze bazyliki Sacré-Coeur o zmroku, z sakralnymi śpiewami, to absolutnie wyjątkowe doświadczenie. Podobnie jak spacer po okolicznym Montmartre.

Pocałunek na moście Aleksandra III powinien być murowanym punktem programu. Latem miło jest przepłynąć się statkiem po Sekwanie albo pokazać ciało na sztucznej plaży. Spacery po dzielnicy łacińskiej, knajpki, kafejki... – tylko życzyć pogody. Piwo i drinki drogie. Wino tańsze. Warto spróbować crepes (naleśniki) albo − to droższe rozwiązanie – wołowiny. Stary Francuz, z którym kiedyś robiłem interesy, opowiadał, że gdy studiował na Sorbonie, nad ranem, po imprezie, szli całą ekipą do Hal na zupę cebulową. Hal już nie ma, ale zupa jest, trzeba tylko dobrze trafić. A na deser koniecznie słodkie makaroniki.

Po Paryżu najlepiej poruszać się metrem, kupując 10 biletów w kiosku, sklepie tabak lub na stacji. Autobus też jest OK. Co do taksówek, nie są wyjątkowo drogie. Byłem tam kiedyś ze swoją mamą, która prawie nie chodzi. W knajpie, w której jedliśmy, poprosiłem o taksówkę. Okazało się, że nie można jej zamówić, bo jesteśmy za blisko postoju. Musiałem pójść na postój – 10 minut, tam czekać, odpędzić tych, którzy chcieli się wcisnąć, i wreszcie pojechałem po mamę. Pół godziny w plecy.

Plac Pigalle, okolice Moulin Rouge, prezentuje raczej wyleniałą formę erotyzmu. Dla prawdziwych zapaleńców jest Muzeum Erotyki − z rowerem dla onanistek, rysunkami i rzeźbami. Moja żona krzyknęła podczas zwiedzania:

− Zobaczcie, jakie fajne korki do wina, z kolorowymi kryształami!.

− To nie do wina, to do żopki, pani Ewo! − odparła Oksana.

Latem oczywiście Disneyland – dla starych i młodych.

Obok Notre Dame jest Sainte-Chapelle – polecam!

Atrakcje - kabarety

No i tak dochodzimy do głównej atrakcji Paryża – kabaretów. Pierwszy raz odwiedziłem paryski kabaret w 1995 r. Był to mały, stylowy kabaret prowadzony przez fajną blondynę w średnim wieku. Było nas ze trzydzieści osób – pracowników i partnerów mojej firmy. Występował zespół. Śpiewała też szefowa. Gdy już zjedliśmy i popiliśmy, zaczęły się polskie piosenki. Okazało się, że śpiewająca szefowa jest Polką. Pamiętam też występ dwóch kieszonkowców – pucołowatych Włochów. Delikwent wciągnięty na scenę wiedział, że zostanie okradziony, a mimo to po chwili nie miał portfela, zegarka, kluczy, długopisu, a nawet paska. Nie wiedział też, kiedy tych dwóch, gadających do niego i do siebie, facetów pozbawiło go tych przedmiotów. Wiadomo, że Włosi uchodzą za złodziei, ale ci byli mistrzami. Myślę, że musieli pochodzić z Sycylii. Będąc ostatnio w Paryżu, nie mogłem już odszukać tego kabaretu.

Teraz króluje Lido – elegancja, kryształy, srebra, szampany i szyk. Numery spokojne, gustowne i z pomysłem. Moulin Rouge jest bardziej w stylu cyrkowym. Żywsza muzyka, więcej śmiechu i szybkiej akcji. Jest też Folie Berge. Crazy Horse − dla miłośników estetyki i kobiecego ciała. Moja mama zawołała tam kelnera i zamówiła drinka z karty:

− Numer siedem: Upadły anioł, raz, poproszę.

− Ale proszę pani, to nie menu, ale program występu!

Crazy Horse jest sexy i zawsze modny. Wśród paryskich arystokratów jest w dobrym tonie mieć dziewczynę, która tam występuje. Kiedy patrzę na te smagane laserami ciała, doskonale to rozumiem.

A teraz uwaga! – nagroda dla tych, którzy dobrnęli do tego miejsca. Najlepszym kabaretem, a raczej klubem muzycznym w Paryżu jest Aux Trois Mailletz przy Rue Galande, niedaleko Notre Dame. Ostatnio w pięć osób zjedliśmy tam kolację z winem za 150 EUR. W trakcie − arie operowe, skrzypce, pianino. Potem zeszliśmy do piwnicy na kabaret.

− Prywatne przyjęcie, możecie przyjść po północy – usłyszeliśmy od kelnerki.

Poszliśmy do starszego, siwego pana – właściciela. Spojrzał na Oksanę, westchnął, wstał zza stolika i kulejąc, zszedł z nami do piwnicy.

− Widzicie, uczę tych młodych, uczę i nic – stwierdził.

Już za chwilę siedzieliśmy przy samej scenie, a kelnerka, która nie chciała nas wpuścić, skakała wokół. Występy rewelacyjne: kilku Hiszpanów śpiewających chrapliwymi głosami, Murzyni, Włoch, Serb i paru francuskich chłopaków. Potem śliczna lesbijka grająca na gitarze elektrycznej i śpiewająca covery Led Zeppelin. Tancerka, grupka Rosjanek i przygodnych tańczących na scenie dziewczyn. Zaczęliśmy po dwudziestej drugiej, wyszliśmy, tańcząc, o czwartej nad ranem. A nie był to wcale koniec imprezy. Zero wycieczek, Chińczyków itp. Miejsce mało znane, ale wyjątkowe. Wstęp 25 EUR. Bywa tłoczno.

Żeby być uczciwym, trzeba dodać, że Paryż ma całe dzielnice zamieszkałe przez Arabów, gdzie niebezpiecznie jest nawet wchodzić. Dotyczy to głównie dzielnic 19 i 20. W centrum nocą biegają szczury, a często też śmierdzi sikami. Restauracje, nawet te drogie, mają tragiczne toalety − w innych krajach, taki ich stan doprowadziłby do zamknięcia lokalu przez sanepid − od razu i bezdyskusyjnie.

Często toalety są koedukacyjne. Raz, sikając do pisuaru, usłyszałem rozmowę dwóch starszych pań, stojących tuż za moimi plecami i czekających, aż zwolni się kabina obok. Nie wiem, czy komentowały moje warunki. Na szczęście nie rozumiałem, co mówiły.

Paryskie metro jest rozległe, wygodne i ma świetne znaki art déco nad daszkami wejściowymi. Ale jest też stare, zużyte i brudne.

Paryż porównałbym do seksu z nieznajomą – trochę niebezpieczny, niehigieniczny, piekielnie drogi i piękny. No i jak go nie spróbować?

Jechać! Zabawa murowana.

93 punktów(-y) (62%)

Lp Kategoria Ocena
1 Bezpieczeństwo 7
2 Drogo czy tanio 2
3 Stosunek ceny do wartości 3
4 Egzotyka, inność 2
5 Fajne, interesujące społeczeństwa | stosunek do turystów | ciekawe plemiona 4
6 Zabytki, muzea 10
7 Krajobrazy, architektura 10
8 Hotele 6
9 Jedzenie 6
10 Aktywny wypoczynek, plażowanie itp. 5
11 Przyroda, parki, zoo, zwierzęta 5
12 Klimat 5
13 Drogi, komunikacja, transport, swoboda podróżowania 8
14 Wizy, łatwość przekraczania granicy 10
15 Atrakcje, teatry, shows, ciekawostki, muzyka, kluby 10
  Razem punktów: 93
Informacja o systemie punktów

Witamy na jechcniejechac.pl. Strona powstała po to, aby umożliwić Państwu szybkie zapoznanie się z plusami i minusami miejsca w które się wybieracie.

Aby było jaśniej przygotowaliśmy dwa systemy ocen. Jeden obiektywny, oparty na systemie punktów za ważne dla większości podróżujących elementy składające się na ogląd kraju, takie jak bezpieczeństwo, ceny, klimat czy architektura.

Oraz drugi, całkowicie subiektywny, oparty o system gwiazdek, będący odzwierciedleniem tego jakie wrażenie zrobił na nas kraj, czy miejsce.

W ocenie autora miejsce uzyskało dziesięć na dziesięć możliwych gwiazdek - 10/10

Gwiazdki, maksymalnie 10, są subiektywną oceną autora, czy warto jechać
i nie muszą być zgodne z punktacją kategorii przedstawioną w tabeli poniżej.